Dobra, czas na relację!
19 stycznia roku pańskiego 2014 około godziny 14:00 dojechaliśmy do miejsca startu w punkcie 54.619138, 018.418211 (miejsce według nieomylnego trackera GPS, który jak się okazało, nie był potrzebny).
Ekipa w składzie ja, rodzice oraz Pani Basia (z TV Tczew) wraz z mężem

. Niebo było piękne - kilka chmurek, słońce... Ale ten mróz!!! 6 stopni na minusie, naprawdę spory wiatr rzędu 23 km/h (wg Accuweather).
Decyzja była trudna, startujemy czy nie? Ale skoro już przejechaliśmy dość spory kawał drogi, to głupio byłoby nie startować. Przy takiej pogodzie lepiej schować się w ciepłym miejscu, więc dzięki uprzejmości Pana Jacka mogliśmy składać całość w ciepłym busie

. Po jakiś 30 minutach pracy całość była włączona i gotowa do lotu.
Nastąpiło umieszczenie rakiety na wyrzutni, włączenie piszczyków (które w tym mrozie odmówiły posłuszeństwa), odsunięcie się na bezpieczną odległość, i.... nastąpiło odliczanie. A po nim.... tak, dokładnie! Po nim nastąpił start!
Rakieta wystartowała bosko.

(zapłon)
Iskra na starcie, dobry zapłonnik, ja cały szczęśliwy że silnik chodzi jak należy.

(zejście z wyrzutni)

(lot w górę, widać że rakieta leci nieco z wiatrem)
Rakieta wzbiła się ku górze i na wysokości 160 metrów stało się coś, czego nie zakładałem (a na myśl przychodziły mi przed startem najgorsze scenariusze).
Wiatr przechylił rakietę do pozycji poziomej, czego skutkiem było odpalenie przez UWS spadochronu pilota.

(moment opadania na pilocie - klatka z filmu)
Właściwie, to po dłuższym namyśle sądzę że dobrze iż tak się stało - jeśli rakieta przechyliłaby się jeszcze bardziej w dół, skutki mogłyby być tragiczne. Rakieta zdestabilizowała się, jako że silnik chyba jeszcze pracował, wywinęła koziołka i zaczęła opadać na pilocie. Chwilę później Altimax uznał, że sytuacja jest krytyczna

i nastąpiło wyrzucenie spadochronu głównego, przez co konstrukcja bezpiecznie wylądowała na polu.

(wyzwolenie spadochronu głównego)

(czasza głównego spadochronu rozwinięta)
Czyli mamy prawie udany lot i świetne lądowanie. Pewnie nasuwa się Wam na myśl, jakie mogą być straty? Otóż podczas tego fikołka w powietrzu, rura z elektroniką zderzyła się z zatyczką od silnika, która jest twarda (PA6) i stanowi także łącznik dwóch rur. Skutkiem tego zderzenia jest dość duże wgniecenie w rurze która mieści elektronikę, oraz zdeformowany kołnierz zatyczki, który jednak da się w ciągu chwili na tokarce naprawić. Rurę należy wykonać nową, gdyż się zdeformowała. W sumie, straty są bardzo małe, praktycznie niezauważalne. Myślałem, że będzie gorzej

.
Co mnie cieszy:
-> silnik mojej konstrukcji zadziałał jak trzeba

-> systemy odzysku spisały się idealnie
-> gdyby nie wiatr, który położył rakietę, planowany pułap 977 metrów zostałby prawdopodobnie osiągnięty.
-> są dane
-> konstrukcja wytrzymała i moim zdaniem śmiało można podczepić do niej duży silnik
Czego się nauczyłem:
-> Nie puszczać rakiet w takim wietrze
-> Najlepiej latać jak temperatury są dodatnie....

Pomijam rzeczy, które wywnioskowałem z tego startu. Zastanawiam się nad pikiem na wykresie, w momencie końca pracy silnika. Puściła osłona? Może inhibitor? A może to moment w którym rakieta "walnęła"?
Koniec moich wywodów, czas przejść do szczegółów, bo zapewne to wszystkich interesuje.
GALERIA ZDJĘĆ, WYKRESÓW, ITD: https://picasaweb.google.com/1025089917 ... nodirect=1
FILM ZE STARTU (mój): http://www.youtube.com/watch?v=yLlW7M_J ... e=youtu.be
FILM ZE STARTU (Pan Jacek): https://www.facebook.com/photo.php?v=71 ... ns_comment (Film na Facebook, należy się zalogować)
FILM SPOD WYRZUTNI: Niestety brak, nie nagrał się
FILM OSZ: Również brak, w tym mrozie kamera odmówiła posłuszeństwa po pięciu minutach.
DANE:
PLIK Z DANYMI Z ALTIMAXA:
http://damianmayer.net/strega190114.ALS
Ogólny wykres:
Wykres z pracy silnika:
Wykres z koziołkowania:
------------------
Mimo tego, że lot nie do końca się powiódł, uważam to za sukces oraz cenną lekcję. Konstrukcja na pewno zostanie jeszcze dopieszczona i przede wszystkim pomalowana. Myślę, że lot naddźwiękowy odbędzie się jednak na FM. Rakieta zostanie rzecz jasna szybko odbudowana, ale 24 stycznia w PPNT będzie ją można zobaczyć w dzisiejszym stanie. Emocje były niesamowite i mimo tego strasznego mrozu bawiłem się świetnie. W najbliższym czasie planuję przeprowadzić naziemny test silnika, no i naprawić elementy, które się uszkodziły.
Z chęcią przyjmę wszelką krytykę, może ktoś dopatrzy się czegoś co przeoczyłem

.
Analizą danych zajmę się jutro, teraz czas na odpoczynek

.
Pozdrawiam,
Damian