Tak mamy - generalnie wszystkie nasze modele ( wyłączając rakiety Paula ) okazały się nadstateczne. Startując pod silny wiatr, wszystkie kładły się mocno, wykonując niespokojny lot. Przy takiej pogodzie, jeśli silnik nie jest dostatecznie dynamiczny, każdy model o zbyt dużych statecznikach narażony jest na tego typu zjawisko.
Modele takie jak np. Gaspol startując w dobrych warunkach, wykonywały poprawne loty.
A więc, trzeba zwraca większą uwagę na wyważanie modeli tuż przed startem. Przyznaję z ręką na sercu, że tego nie zrobiłem.
Zwróćcie uwagę, z jaką prędkością schodziły z wyrzutni modele Paula. No tak, ale jego model ważył tyle, co moja jedna lotka w rakiecie Gabriela

.
ROFAX zawiódł mnie po raz drugi. Trochę przeliczyłem się z osiągami tego silnika. Model ważył prawie 3 kg (dołożyłem jeszcze kamerę) a ROFAX zabiera tylko 200 g paliwa ZPP. Właściwie model Jules był przygotowywany pod silnik Pinota z Paliwem APAN-4S, ale z uwagi, że nasz kolega nie mógł wziąć udziału w imprezie ratowałem się ROFAXEM.
Gabriela-2 za to zrekompensowała mi niepowodzenia, wykonując niezły lot na sporą wysokość.
No i ten piękny widok opadającej majestatycznie rakiety na ogromnym spadochronie krzyżowym uszytym przez moją teściową - coś wspaniałego.
Na koniec zostawiłem mój model number One - czyli II stopniowego GEMINUSA. Jednak widząc, co się dzieje z rakietami i pogarszającą się pogodą nie zdecydowałem się odpalić modelu.
Reasumując - wydaje mi się, że wyszło całkiem nieźle. Najważniejsze była sama w sobie okazja do kolejnego spotkania w plenerze no i wizyta Paula.
Pokonał prawie półtora tysiąca kilometrów.
Kiedy planowaliśmy to spotkanie, myśleliśmy o locie poddźwiękowym HIPERSONALA. Jednak później zrezygnowaliśmy z tego startu. Uznaliśmy, że jeszcze jest za wcześnie - nie jesteśmy do końca do tego przygotowani.
Paul dostarczył mi następne podzespoły rakiety, więc kolejny kroczek został zrobiony.
Tak więc, tradycja naszych spotkań nadal jest podtrzymywana. Mało tego, teraz to już był zlot międzynarodowy
