Rakieta wodna "HOPE I" - czyli drugie podejście do lotu na 100m
: wtorek, 23 lis 2021, 23:43
Cześć!
Proponuję usiąść wygodnie np.z kawą, bo jest trochę czytania
a jeśli ktoś woli pooglądać, to zapraszam na film ze szczegółową relacją z budowy tego modelu jak i lotów: https://www.youtube.com/watch?v=bpdVnMVhrMY
Jak już tu kiedyś pisałem, próbuje osiągnąć "magiczne" 100m rakietą wodną. W 2019r. się to nie udało (można poczytać o tym kilka tematów niżej - rakieta ADA-21) więc w tym roku postanowiłem podjąć kolejną próbę, co wymagało skonstruowania praktycznie całej rakiety od nowa, choć w teorii poprzednia przeżyła. Ale po kolei
Od zawsze dla mnie problemem był klej do łączenia butelek w "moduły" ponieważ nie znalazłem odpowiedniego do tego kleju poliuretanowego w Polsce. Teraz jednak zauważyłem, że kleje do szyb samochodowych (lub tego typu uszczelniacze) są na bazie poliuretanu właśnie. Dlatego też dałem mu szansę, i skonstruowałem nowe "moduły rakiety połączone właśnie klejem poliuretanowym do szyb firmy "Boll". Tydzień później zrobiłem test - i sklejone w ten sposób butelki wytrzymały zakładane 6 bar bez żadnych niepokojących dźwięków
Następnie stworzyłem SOR na bazie klapki dookoła rakiety (działa bez zarzutu, ale nigdy więcej - niepraktyczne "w polu"
), umieściłem w niej też małą kamerkę, potem stateczniki, już lżejsze niż w poprzedniej rakiecie bo z balsy. Starałem się do tego podejść najdokładniej jak potrafiłem, dlatego też pierwszy raz w mojej historii - stworzyłem wierny model w OpenRocekt, aby wyliczyć środek parcia, środek ciężkości - a z tego stabilność. Finalnie rakieta prezentuje się tak:



Kilka danych technicznych:
Długość: 166cm
Waga: 530g
Dysza: 16mm
Pojemność: 7,56L
Prognozowana wysokość lotu: 2,1L wody przy 6 Bar ---> 110m po 4,8s
No i nadszedł wyczekiwany dzień startu
Woda zalana, rakieta napompowana do 6 bar i lecimy. Pociągam linkę uwolnienia rakiety, a ona stoi
Przyjrzałem się i zobaczyłem że powoli się wysuwa, aby po kliku sekundach wystartować. Zdziwiło mnie to, ale dalsza faza lotu wyglądała względnie dobrze, choć spadochron otworzył się trochę za późno. Ale bezpiecznie wylądowała. Nadszedł czas na start nr.2 - tym razem stwierdziłem, że spróbuję nabić 7 bar. I udało się to - a przynajmniej tak mi się wydawało, ale o tym później. Lot 2 był bardzo podobny do pierwszego, choć nadal wydawało mi się że nie wspięła się nawet w okolice 100m. Ponownie bezpiecznie wylądowała.
No i wtedy nadszedł czas na start nr.3 również przy 7 bar. Poleciała po japońsku - jako-tako. Jednak już chwilę później, gdy zaczynała spadać SOR wyrzucił spadochron bez problemu, jednak w wyniku tego że rakieta zdążyła się już rozpędzić w dół, przy otwarciu spadochronu zerwała się linka którą był połączony z rakietą. Spadła z hukiem na ziemię, SOR roztrzaskany w drobny mak, ale rakieta po delikatnym napompowaniu elegancko się wyprostowała (nawet stateczniki przeżyły).
I teraz przechodząc do końca mojego wywodu, zacząłem się zastanawiać dlaczego to się wydarzyło, co poszło nie tak. Przeanalizowałem nagrania klatka po klatce, i wyszło mi że rakieta stanowczo za wolno przyspieszała. Przy tej pojemności i tym ciśnieniu powinna wręcz wystrzelić w górę. Porównałem wszystkie czasy z symulacjami i nic się nie zgadzało. Sprawdziłem wskaźnik ciśnienia przy małym kompresorku na akumulator którym pompowałem rakietę w polu, czy aby na pewno prawidłowo pokazuje. I odkryłem. Okazuje się że wskaźnik przekłamuje: nie trochę, nie o jeden bar, ale 2-krotnie (słownie: dwukrotnie). Znaczy to tyle, że gdy rakieta była rzekomo napompowana do 6 bar (przy 1 starcie) tak naprawdę poleciała przy 3 bar. Przy drugim i trzecim starcie - rzekomo napompowana do 7 bar, poleciała przy 3,5 bara. Stąd te problemy że nie mogła się unieść ze startera, po prostu ciśnienie było za małe. Co za tym idzie - timer wyrzucający spadochron był ustawiony na około 5s (czyli tyle zajęłoby dotarcie na okolice setnego metra rakiecie pod prawidłowym ciśnieniem), a rakieta napompowana do 3,5 bara poleciała zaledwie na 54m i osiągnęła tą wysokość już po 3,5s. Stąd to 1,5s przez które rakieta miała czas się rozpędzić w dół, po czym nagle rozkładający się spadochron ją szarpnął i zerwała się linka.
Ale nie poddaję się, nie dam za wygraną tylko przez tą chińszczyznę (kompresorek) - skonstruowałem już nowy SOR, zainwestowałem w porządną ręczną pompkę i czekam na wiosnę aby podjąć kolejne próby
Wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam do obejrzenia mojego filmiku na yt, w którym dość dokładnie widać większość procesu tworzenia tejże rakiety, jak i nagrania z lotów.
Pozdrawiam!
Proponuję usiąść wygodnie np.z kawą, bo jest trochę czytania
Jak już tu kiedyś pisałem, próbuje osiągnąć "magiczne" 100m rakietą wodną. W 2019r. się to nie udało (można poczytać o tym kilka tematów niżej - rakieta ADA-21) więc w tym roku postanowiłem podjąć kolejną próbę, co wymagało skonstruowania praktycznie całej rakiety od nowa, choć w teorii poprzednia przeżyła. Ale po kolei
Od zawsze dla mnie problemem był klej do łączenia butelek w "moduły" ponieważ nie znalazłem odpowiedniego do tego kleju poliuretanowego w Polsce. Teraz jednak zauważyłem, że kleje do szyb samochodowych (lub tego typu uszczelniacze) są na bazie poliuretanu właśnie. Dlatego też dałem mu szansę, i skonstruowałem nowe "moduły rakiety połączone właśnie klejem poliuretanowym do szyb firmy "Boll". Tydzień później zrobiłem test - i sklejone w ten sposób butelki wytrzymały zakładane 6 bar bez żadnych niepokojących dźwięków
Następnie stworzyłem SOR na bazie klapki dookoła rakiety (działa bez zarzutu, ale nigdy więcej - niepraktyczne "w polu"



Kilka danych technicznych:
Długość: 166cm
Waga: 530g
Dysza: 16mm
Pojemność: 7,56L
Prognozowana wysokość lotu: 2,1L wody przy 6 Bar ---> 110m po 4,8s
No i nadszedł wyczekiwany dzień startu
Woda zalana, rakieta napompowana do 6 bar i lecimy. Pociągam linkę uwolnienia rakiety, a ona stoi
No i wtedy nadszedł czas na start nr.3 również przy 7 bar. Poleciała po japońsku - jako-tako. Jednak już chwilę później, gdy zaczynała spadać SOR wyrzucił spadochron bez problemu, jednak w wyniku tego że rakieta zdążyła się już rozpędzić w dół, przy otwarciu spadochronu zerwała się linka którą był połączony z rakietą. Spadła z hukiem na ziemię, SOR roztrzaskany w drobny mak, ale rakieta po delikatnym napompowaniu elegancko się wyprostowała (nawet stateczniki przeżyły).
I teraz przechodząc do końca mojego wywodu, zacząłem się zastanawiać dlaczego to się wydarzyło, co poszło nie tak. Przeanalizowałem nagrania klatka po klatce, i wyszło mi że rakieta stanowczo za wolno przyspieszała. Przy tej pojemności i tym ciśnieniu powinna wręcz wystrzelić w górę. Porównałem wszystkie czasy z symulacjami i nic się nie zgadzało. Sprawdziłem wskaźnik ciśnienia przy małym kompresorku na akumulator którym pompowałem rakietę w polu, czy aby na pewno prawidłowo pokazuje. I odkryłem. Okazuje się że wskaźnik przekłamuje: nie trochę, nie o jeden bar, ale 2-krotnie (słownie: dwukrotnie). Znaczy to tyle, że gdy rakieta była rzekomo napompowana do 6 bar (przy 1 starcie) tak naprawdę poleciała przy 3 bar. Przy drugim i trzecim starcie - rzekomo napompowana do 7 bar, poleciała przy 3,5 bara. Stąd te problemy że nie mogła się unieść ze startera, po prostu ciśnienie było za małe. Co za tym idzie - timer wyrzucający spadochron był ustawiony na około 5s (czyli tyle zajęłoby dotarcie na okolice setnego metra rakiecie pod prawidłowym ciśnieniem), a rakieta napompowana do 3,5 bara poleciała zaledwie na 54m i osiągnęła tą wysokość już po 3,5s. Stąd to 1,5s przez które rakieta miała czas się rozpędzić w dół, po czym nagle rozkładający się spadochron ją szarpnął i zerwała się linka.
Ale nie poddaję się, nie dam za wygraną tylko przez tą chińszczyznę (kompresorek) - skonstruowałem już nowy SOR, zainwestowałem w porządną ręczną pompkę i czekam na wiosnę aby podjąć kolejne próby
Pozdrawiam!
