Pamiętam, jak jeszcze jako małe dziecko odczuwałem wielką i niepohamowaną chęć poskromienia władzy nad wszystkim co lata.
Fascynowały mnie piekielnie szybkie odrzutowce, śmigłowce, a także rakiety.
Kiedy podrosłem postanowiłem zbudować swój pierwszy prymitywny model, jednakże brak jakichkolwiek obliczeń, doświadczeń i pomocy w budowie modelu poskutkował lotem, który ciężko było nim nazwać.
Ale mniejsza z tym! Przejdźmy do sedna.
Teraz - w dobie wszechwiedzącego internetu, zadecydowałem o rozpoczęciu prostego projektu mającego na celu zbudowanie małej rakiety, której jedynym celem byłoby poprawne wzniesienie się na niewielką wysokość, po to by bezpiecznie wrócić na spadochronie na ziemię.
I właśnie tak zrodził się pomysł na budowę "Raptora".
Jako przeciętny nastolatek wiedziałem, że moje dzieło nie będzie się niczym wywyższać i popadnie w niepamięć w forumowej niszy tych "gorszych" modeli.
Tak więc proszę o wyrozumiałą krytykę.
Tak wyglądał projekt w OpenRocket:

Tutaj wizualizacje:


Jednym z założeń było jak najdokładniejsze odwzorowanie projektu w świecie rzeczywistym.
Pragnąłem, żeby mój - jakby nie patrzeć w miarę dokładny projekt miał jakieś odzwierciedlenie w gotowej rakiecie.
Aby uzyskać odpowiednią stabilność zaprojektowałem model o stabilności 1,5 kalibra.
Przyjąłem taką wartość ponieważ, biorę pod uwagę niedociągnięcia, zmiany w środku ciężkości spowodowane wypaleniem się paliwa, zmiany środka parcia w skutek stosunkowo niskiej dbałości wykonania poszczególnych elementów. Daje mi to chociaż teoretyczną gwarancję, że realna stabilność zmieści się w przedziale od 1 do 2 kalibrów - czyli powinno być OK.
Korpus został wykonany z oszlifowanej papierem ściernym oraz zaimpregnowanej cyjanoakrylem tuby od folii aluminiowej.
Głowica, z której jestem dumny (o tym później) z drewna.
Stateczniki z 10 warstw papieru technicznego sklejonych każda osobno naprzemian wikolem i cyjanoakrylem.
Łoże silnika wykonane z dużej ilości pasków papieru nasmarowanych wikolem. Wklejone w korpus cyjanoakrylem.
Wręga przyklejona również cyjanoakrylem do górnej części łoża wykonana ze sklejki. Pełni funkcję ograniczająca silnik, tak by w trakcie lotu nie przebił się na wylot rakiety.
Spadochron wykonany z koca ratunkowego wykonanego z leciutkiego poliestru. Średnica 45 cm. Otwór w górnej części czaszy średnica 7,5 cm.
Osiem linek spadochronu o długości 60 cm każda to plecionka o dużej wytrzymałości i bardzo niskiej wadze. Węzeł plecionek łączy się z jakże ważną gumą od majtek.
Ona wklejona jest tuż nad łożem przy pomocy ww cyjanoakrylu.
Głowica przyklejona do korpusu w ten sam sposób również gumą od gaci.
Zaczepy startowe to paski papieru sklejone wikolem i przyklejone do korpusu.
Jeśli chodzi o głowicę to jestem z niej dumny, ponieważ sam ją wykonałem przy użyciu tokarki. Nie ma mowy o niedoskonałościach. Precyzja w tym elemencie stoi na naprawdę wysokim poziomie. Z resztą oceńcie sami: (nie zwracajcie uwagi na kiepską jakość farby - to dopiero pierwsza warstwa)

Całość wygląda tak:

Łoże z osmoloną od naziemnych prób układu odzysku wręgą:

Przewidywane parametry lotu na silniku najbardziej zbliżonym do tego jaki zastosuję:

Kupiłem już kilka sztuk silników Pana Sornowskiego B15-5, to one mają za zadanie wynieść model w powietrze.
Co myślicie o mojej rakiecie? Z wielką chęcia przyjmę na siebie krytykę osób o większej wiedzy niż moja.
Czy jest szansa na stabilny lot tego modelu? Jak waszym zdaniem będzie się zachowywał? Ktoś zauważył jakieś braki lub błędy konstrukcyjne?
Planowany start rakiety miał odbyć się dzisiaj, ale wiatr rzędu 11 m/s skutecznie mi go uniemożliwił. Jutro sytuacja prawdopodobnie się powtórzy. Jeśli nie - postaram się nagrać film ze startu.
Wielce dziękuję, że dobrnęliście do końca dennego posta.
