Ksp:)
dokładnie jak załapałeś to jest to samo co pojedynczy bezwładnik rtęciowy.
Szkoda czasu i atłasu.
Prędzej należałoby kombinować w kierunku wykrycia chwilowego stanu nieważkości, ale i to nie zawsze się będzie zgadzało, bo jeśli rakieta pójdzie trochę pod mniejszym kątem niż 90 stopni od poziomu, to na pułapie będzie miała jeszcze poziomą składową prędkości i o pełnej nieważkości można zapomnieć.
Najczęstszy błąd w rozumowaniu polega na tym , że zakłada się jakoby rakietę coś na pułapie przytrzymywało i stąd się biorą wszystkie wypadające kulki, wysuwające się zawleczki i przelewająca się rtęć. A rakieta porusza się ruchem bezwładnym, tak samo jak i wszystko w jej wnętrzu.
Na ziemi układy takie zadziałają jak najbardziej, ale muszą być trzymane ręką, wtedy grawitacja działa na ruchomy element, a nie działa na rakietę, bo jej ciężar jest ręką równoważony.
Najlepiej to sprawdzić doświadczalnie czy to zadziała jeśli ten układ wypościć z ręki i dać mu swobodnie spadać. Nie musi to być fizyczne doświadczenie, wystarczy jeśli się taki eksperyment przeprowadzi myślowo.
Nazwijmy to <span style="font-size: 18px; line-height: normal"><span style="color: blue">kryterium swobodnego spadku</span></span>.
Jeśli więc jakiś pomysł na układ odpalania ładunku wyrzucającego przejdzie pozytywnie to kryterium, to można się nim dalej zajmować , jeśli nie to tak jak napisałem wyżej SCIA ( szkoda czasu i atłasu )
Ps dopiero co zauważyłem wpis Hacka i drobna dygresja do tego postu 200- 300 km/h to normalna prędkość rakiety po zakończeniu pracy silnika, a wiec opory działająće na rakietę mogą być takie same jak po skończeniu pracy silnika , tylko , że lot jest ku ziemi
