Jeszcze raz potwierdza się stara prawda, że nie umiemy ze sobą rozmawiać. Smutne, ale prawdziwe. Znów wzięły górę emocje zamiast argumenty.
Muszę tutaj stanąć po stronie Paula i to nie dlatego, że się znamy osobiście, ale dlatego, że wierzę w jego czyste intencje. Nie atakował nikogo a jedynie wyraził swoje wątpliwości.
Uważam, że ma podstawy ku temu, bo wciąż jest jeszcze wiele znaków zapytania.
Natomiast zadaniem uczestników eksperymentu RTP2 jest udowodnienie w sposób naukowy swoich racji. Nie na miejscu jest oburzanie się.
Nikt tutaj nie ma chyba zamiaru podważać Waszych niewątpliwych osiągnięć w dziedzinie eksperymentalnego rakietnictwa. Jesteście obecnie liderami i tego nikt nie kwestionuje.
Jesteście także silnie zmotywowani aby to udowadniać – chyba nie zaprzeczycie. Jest to pozytywna postawa. Nie mam o to pretensji, ponieważ „współzawodnictwa” w przeciwieństwie do Jaskiniowca wcale nie uważam za dziecinadę.
Element walkia towarzyszy nam w życiu na co dzień i jest jednym z głównych motorów napędowym w naszych działaniach.
Dlatego wcale nie ukrywam, że chciałbym aby to Hipersonal jako pierwszy pokonał barierę dźwięku. Chyba Was to nie dziwi, co? Lubię współzawodnictwo

.
Nie oznacza to jednak, że nie uznam faktu jeśli inna rakieta pierwsza przekroczy barierę 1M. Wiem, że Jaskiniowiec ma inne podejście do tych spraw i być może dlatego właśnie Meteor leży już dwa lata w piwnicy.
Acha – przy okazji wyjaśnię, że tak naprawdę, to żadna południowa grupa rakietowców tak na prawdę nie istnieje. KSARD to skrót od Krzysztof S. Amatorskie Rakiety Doświadczalne. Wymyśliłem ten skrót w 2001 roku w momencie tworzenia strony internetowej. Od początku rakiety buduję samodzielnie. Owszem, elektronikę otrzymałem a później kupowałem od Jaskiniowca. Wiem, że każdy takie układy może zdobyć od niego i chwała mu za to – bez elektroniki to możemy sobie kupę strzelić. Przecież UWS był także na pokładzie rakiet Pomorzan.
Jedynie co zrobiliśmy wspólnie, to wyjazdy dwa razy w roku na poligon z rakietami przygotowywanymi przez uczestników tychże zlotów.
Owszem, próbowałem zmobilizować osoby z Krakowa do wspólnych działań i powołano nawet grupę ROXAN, ale właściwie nic znaczącego nie stworzyliśmy wspólnymi siłami.
Powiem tak – marzy mi się coś naprawdę dużego, ale póki co nie ma klimatu i możliwości.
Natomiast Pomorzanom udało się zebrać mocny zespół, który ma wsparcie nawet środowiska naukowego. Wiem, że w jego szeregach jest sporo fachowców. Nie będę tu ich wymieniał, aby kogoś nie pominąć.
Szkoda tylko, że tak mało mówi się, co kto konkretnie zrobił. Na pewno Robert i Andrzej są motorem napędowym. Bez nich pewnie ie bylibyśmy światkami tak spektakularnych lotów. To ich zapał i zdobyta wiedza w krótkim czasie dały tak znakomite rezultaty. Nie zapominajmy jednak, że ten sukces był możliwy dzięki wcześniejszym doświadczeniom, wiedzy i pracy innych, z których to umiejętnie skorzystano. Mam taką cichą nadzieję, że i moja praca choć w małym stopniu wpłynęły na to, co dzisiaj obserwujemy.
Na zakończenie jeszcze raz apeluję do wszystkich o:
-obiektywizm w ocenie innych i siebie,
-miłą i konstruktywną atmosferę w dyskusjach
-nieco pokory, bo nie jesteśmy jeszcze aż tak dobrzy, jak się to niektórym wydaje.
Mamy jeszcze sporo do nadrobienia - inni zrobili już dużo więcej od nas.
A więc nie zepsujmy tego, co już zostało stworzone. Stoimy być może przed nowym etapem naszych działań, związanych z legalizacją eksperymentalnego rakietnictwa w Polsce.
Liczę tutaj na PTA i na jego v-ce Prezesa. Jeśli będzie taka potrzeba i będę umiał pomóc, to jestem do dyspozycji.
Życzę wszystkim sukcesów
Jeśli w tym, o czym napisałem wyżej myliłem się, proszę o uwagi - możemy o tym pogadać.