Czas pracy przetestownych ostatnio silników ( szacowany nie mierzony, na podstawie długości dźwięku) to ok. 1- 1,5 sekundy.
Widoczność tylko w momencie startu i to raczej na podstawie widocznego fragmentu ( biały dym na niebie - słaby kontrast ) śladu produktów spalania paliwa.
Obserwacje za pomoca teodolitów prowadzone na zawodach, dotyczą raczej modeli zaopatrzonych w spadochronowe systemy odzysku. W takim wypadku mamy co obserwować.
Ja niestety swoich kijanek, przyznam się bez bicia, nie widziałem w czasie lotu i nie pokusiłbym się o ocenę ich wysokości. ( wspominałem o prędkości zachodzących zmian)
Jaki ciąg wytworzyły silniki nie wiem. Chciałem mieć trochę radości po ostatnich nieudanych próbach i postanowiłem wypuścić je w powietrze
Hamownia na razie na etapie rozważań teoretycznych
Wykonanie takich silników jest trywialnie proste. Konieczna jest minimalna wprawa i dostęp do rurek PCV ( klejonych nie zgrzewanych), karmelki, zaprawy szamotowej, kleju.
Przydatne może być posiadanie palnika gazowego dla wypalenia szamotu, kuchenki elektrycznej z regulacją mocy, patelni teflonowej i form dla kształtowania dyszy oraz ziarna paliwa.
Formy moga być uproszczone nie koniecznie wykonane ze stali przez tokarza.
Thingol: Nie zrozumiałem. Dlaczego mam zrobić atrapę rakiety ? Zresztą jak ocenić różnicę w ciągu dynamicznym i statycznym ? Raczej tylko pośrednio, przez wyliczenie parametrów lotu dla silnika zmierzonego i porównanie z testem takiego samego układu w praktyce w rakiecie. Jak dla mnie za duże rozbieżności w parametrach amatorskich konstrucji dla poszczególnych egzemplarzy spowodują, iż takie porównania będą raczej bezsensowne.
pozdrawiam
Piromarek
