Strona 2 z 2
: sobota, 30 maja 2009, 21:11
autor: Paweł
Ja mam zupełnie sprzeczne doświadczenia. Stosuję tylko takie zapłonniki i jeszcze nigdy nie pękł mi żarnik. Wydaje mi się, że przyczyną różnych doświadczeń nie jest to że się bardziej delikatnie obchodzę z zapłonnikami, a to że żarówki choinkowe są różne. Wg. mnie im mniej żarówek w zestawie tym grubsze mają one żarniki (jeśli się mylę to niech mnie ktoś poprawi).
: sobota, 30 maja 2009, 22:11
autor: jaskiniowiec
Najwięcej zależy w tej kwestii od źródła zasilania i wydajności prądowej elementu wykonawczego. Osobiście uważam, ze najwygodniejszym źródłem zasilania jest akumulatorek NiMH tupu 6F22, czyli taki jak standardowa 9V bateria. Ma naprawdę niezłą wydajność prądową. Jest to dla mnie najlepsze rozwiązanie w kategoriach możliwości-cena-masa. Jeszcze lepszą (dwukrotnie lepszą) wydajność prądową mają akumulatorki NiCd, ale niestety mają efekt pamięciowy i dość szybko stają się nie do użytku (przynajmniej z mojego doświadczenia tak wynika). Dla aku 6F22 typu NiMH nie ma problemu rozżarzyć drucik oporowy 0,022mm na długości 5 cm. Z zapalnikami żaróweczkowymi nie miałem praktycznie do czynienia, bardzo szybko przeszedłem na zapalniki zielone profi. Odpalają już z kondensatora 10000mikro naładowanego z 6V. Ale można spróbować tak: rozcieńczonym roztworem NC w acetonie powlec włókno poprzez zanurzenie. Od razu obsypać to pylistym prochem czarny. Poczekać jak wyschnie i wypełnić prochem do reszty. Takie powleczenie powinno trochę zabezpieczyć włókno. I nie można zapominać o wymaganiach elektroniki wykonawczej. tranzystor lub tyrystor wykonawczy musi mieć wydajność prądową minimum taką, jaki prąd płynie w zapalniku.