To o czym się tu pisze to wciąż i wyłącznie atmosfera wzorcowa - o parametrach uśrednionych. Z pomiaru p nie dostajecie więc pomiaru bezwzględnego wysokości jak np. z lasera czy metody radiowej.
O naturze powiem tylko, że płata różnorodne figle, mimo że zadufani w sobie lotnicy i naukowcy sądzą, że ich wzory opisały już całą rzeczywistość. Ja nie latałem wiele, ale mam do czynienia z takimi, którzy latali i natura fundowała im inwersje, kominy cieplne, turbulencje atmosfery itd. Nie muszę chyba mówić co się dzieje kiedy wlatuje się samolotem w chmurę, mgłę... a więc sprawy gęstości, temperatury, szorstkości powietrza.
Wracając do tematu - nie ważne jakie wzory zastosujecie, i ilo bitowe przetworniki zastosujecie, i tak nie uwierzę, że te pomiary mają dokładność większą niż 50 metrów. A to oznacza, że prawie każdy z modeli obliczeniowych jest ok, bylebyśmy wszyscy zdecydowali się na jeden.
Co do matki naury...nie poznajesz, bo mnie z tej strony nie znasz i chyba się nie zrozumieliśmy - moja propozycja to zasosowanie wzoru EMIPIRYCZNEGO, w którym ktoś sprawdził odpowiedzi matki natury na pomiar ciśnienia konkretnym przyrządem na różnych wysokościach. Ktoś tu jest trochę przewrażliwiony...to nie atak na kogoś, ale na sposób rozumowania zużywający zasoby i prowadzący do nikąd
A więc dla podsumowania jeszcze raz pytam jako adwokat diabła - po co gdybać, czy 1995, 2000m czy 2150m - chodzi o te magiczne 2000? Dla porównania wyników różnych lotów, czy nie wystarczy umówić się po prostu na stosowanie jednego wzoru?