Proponuję usiąść wygodnie np.z kawą, bo jest trochę czytania
Jak już tu kiedyś pisałem, próbuje osiągnąć "magiczne" 100m rakietą wodną. W 2019r. się to nie udało (można poczytać o tym kilka tematów niżej - rakieta ADA-21) więc w tym roku postanowiłem podjąć kolejną próbę, co wymagało skonstruowania praktycznie całej rakiety od nowa, choć w teorii poprzednia przeżyła. Ale po kolei
Od zawsze dla mnie problemem był klej do łączenia butelek w "moduły" ponieważ nie znalazłem odpowiedniego do tego kleju poliuretanowego w Polsce. Teraz jednak zauważyłem, że kleje do szyb samochodowych (lub tego typu uszczelniacze) są na bazie poliuretanu właśnie. Dlatego też dałem mu szansę, i skonstruowałem nowe "moduły rakiety połączone właśnie klejem poliuretanowym do szyb firmy "Boll". Tydzień później zrobiłem test - i sklejone w ten sposób butelki wytrzymały zakładane 6 bar bez żadnych niepokojących dźwięków
Następnie stworzyłem SOR na bazie klapki dookoła rakiety (działa bez zarzutu, ale nigdy więcej - niepraktyczne "w polu"



Kilka danych technicznych:
Długość: 166cm
Waga: 530g
Dysza: 16mm
Pojemność: 7,56L
Prognozowana wysokość lotu: 2,1L wody przy 6 Bar ---> 110m po 4,8s
No i nadszedł wyczekiwany dzień startu
Woda zalana, rakieta napompowana do 6 bar i lecimy. Pociągam linkę uwolnienia rakiety, a ona stoi
No i wtedy nadszedł czas na start nr.3 również przy 7 bar. Poleciała po japońsku - jako-tako. Jednak już chwilę później, gdy zaczynała spadać SOR wyrzucił spadochron bez problemu, jednak w wyniku tego że rakieta zdążyła się już rozpędzić w dół, przy otwarciu spadochronu zerwała się linka którą był połączony z rakietą. Spadła z hukiem na ziemię, SOR roztrzaskany w drobny mak, ale rakieta po delikatnym napompowaniu elegancko się wyprostowała (nawet stateczniki przeżyły).
I teraz przechodząc do końca mojego wywodu, zacząłem się zastanawiać dlaczego to się wydarzyło, co poszło nie tak. Przeanalizowałem nagrania klatka po klatce, i wyszło mi że rakieta stanowczo za wolno przyspieszała. Przy tej pojemności i tym ciśnieniu powinna wręcz wystrzelić w górę. Porównałem wszystkie czasy z symulacjami i nic się nie zgadzało. Sprawdziłem wskaźnik ciśnienia przy małym kompresorku na akumulator którym pompowałem rakietę w polu, czy aby na pewno prawidłowo pokazuje. I odkryłem. Okazuje się że wskaźnik przekłamuje: nie trochę, nie o jeden bar, ale 2-krotnie (słownie: dwukrotnie). Znaczy to tyle, że gdy rakieta była rzekomo napompowana do 6 bar (przy 1 starcie) tak naprawdę poleciała przy 3 bar. Przy drugim i trzecim starcie - rzekomo napompowana do 7 bar, poleciała przy 3,5 bara. Stąd te problemy że nie mogła się unieść ze startera, po prostu ciśnienie było za małe. Co za tym idzie - timer wyrzucający spadochron był ustawiony na około 5s (czyli tyle zajęłoby dotarcie na okolice setnego metra rakiecie pod prawidłowym ciśnieniem), a rakieta napompowana do 3,5 bara poleciała zaledwie na 54m i osiągnęła tą wysokość już po 3,5s. Stąd to 1,5s przez które rakieta miała czas się rozpędzić w dół, po czym nagle rozkładający się spadochron ją szarpnął i zerwała się linka.
Ale nie poddaję się, nie dam za wygraną tylko przez tą chińszczyznę (kompresorek) - skonstruowałem już nowy SOR, zainwestowałem w porządną ręczną pompkę i czekam na wiosnę aby podjąć kolejne próby
Pozdrawiam!
